Ojczyzna Björk to kraj bardzo piękny a zarazem dziwny. Björk czerpie z
jego kultury garściami, słychać to bardzo dobrze w jej muzyce. Warto więc poznać
bliżej ojczyznę naszej małej Islandki aby lepiej zrozumieć jej muzykę.

Na początek trochę
niezbędnych, encyklopedycznych informacji o Islandii:
Warunki naturalne
Wnętrze wyspy zajmuje rozległy płaskowyż wulkaniczny, wznoszący się do
wysokości 600-1000 m n.p.m. Niewielkie obszary nizinne spotyka się jedynie w
południowo-zachodniej części wyspy. Ponad 1/10 część kraju zajmują lodowce,
największy z nich - Vatnajökull znajduje się w południowo-wschodniej części
Islandii, na płaskowyżu. Maksymalna miąższość lodu wynosi 1000 m. Pod pokrywą
lodową znajduje się czynny wulkan Grimsvatn, który wybucha co 4-10 lat.
W czasie erupcji, pod wpływem wydzielanego ciepła, następuje gwałtowne topienie się
części lodowca. Ogromne ilości wód roztopowych (wielkość ich przepływu może
sięgać 45 000 m3/s) odpływają podlodowcowymi i wewnątrzlodowcowymi tunelami z
ogromną siłą unosząc potężne bryły lodu (nawet wielkości trzypiętrowej kamienicy)
i zalewając przedpola lodowca. Mogą powodować wielkie powodzie znane jökullhlaup,
charakterystyczne dla Islandii. Łączna powierzchnia lodowców wynosi ok. 12 tys. km2.
Wyspa jest regionem o dużej aktywności sejsmicznej i wulkanicznej, występują liczne
gejzery i gorące jeziora błotne. Na Islandii znajduje się łącznie 140 wulkanów, z
których 26 jest aktywnych.
Najwyższy z wulkanów - Hvannadalshnúkur osiąga 2119 m n.p.m., z mniejszych na uwagę
zasługują Askja (1510 m n.p.m.) oraz Hekla (1447 m n.p.m.), którego krater ma
średnicę ponad 10 km.
Linia brzegowa na ogół bardzo dobrze rozwinięta. Na zachodzie dwie duże zatoki:
Faxaflói, Breidhiafjördhur. Na Islandii znajduje się wiele, lecz bardzo krótkich rzek.
Najdłuższa z nich - Thjórsá ma tylko 237 km. Wnętrze wyspy porasta roślinność
tundrowa, jedynie na niewielkich obszarach na południu kraju spotyka się rzadkie lasy.
Islandia znajduje się pod wpływem klimatu oceanicznego, ze stosunkowo łagodną zimą i
chłodnym latem. Średnia temperatura stycznia notowana w stolicy kraju (Reykjavik) wynosi
-1°C, lipca zaś 11°C. Średnia roczna suma opadów 780 mm.
Ustrój polityczny
Islandia jest republiką. Funkcje głowy państwa sprawuje prezydent, wybierany w
wyborach powszechnych na okres 4 lat. Władza ustawodawcza należy do prezydenta i
sześćdziesięciotrzyosobowego parlamentu (Althing) o czteroletniej kadencji. Premiera
powołuje prezydent. Islandzki Althing jest najstarszym parlamentem na świecie.
Gospodarka
Gospodarka kraju oparta jest na rybołówstwie morskim, w którym zatrudnienie
znajduje 12% ludności zawodowo czynnej, wytwarzającym (razem z zakładami przetwórstwa
rybnego) 67% wartości eksportu. W miastach portowych funkcjonują liczne zakłady
przetwórstwa rybnego produkujące konserwy, karmę dla zwierząt, mączkę rybną, tran.
Wszystkie ważniejsze zakłady przemysłu przetwórczego skupiły się w Reykjaviku,
działają tu m.in. zakłady włókiennicze, odzieżowe, obuwnicze oraz stocznia rybacka.
Do największych partnerów handlowych kraju należą: Stany Zjednoczone, Niemcy,
Holandia. Obroty z zagranicą w 1992 wynosiły: import - 1684 mln USD, eksport - 1527 mln
USD.
Rolnictwo
Na północ od Reykjaviku, w Akranes funkcjonuje duża cementownia, w
Hafnarfjördhur wytwórnia nawozów sztucznych. Rolnictwo w Islandii ma znaczenie
drugorzędne. Ograniczenia na rozwój tej gałęzi gospodarki nałożyły warunki
naturalne. Do wykorzystania jako ziemie orne nadaje się jedynie 0,1% powierzchni kraju.
Uprawia się niewielkie ilości ziemniaków i buraków. Na południowym zachodzie, w
okolicach stołecznego Reykjaviku, w oparciu o szklarnie rozwija się warzywnictwo.
Uprawia się tu pomidory, kapustę, ogórki, melony i banany. Islandzkie szklarnie i domy
mieszkalne są nierzadko ogrzewane wodą pochodzącą z gejzerów i gorących źródeł.
Rozwijającą się gałęzią gospodarki jest turystyka. W 1990 kraj odwiedziło 130 tys.
gości z zagranicy, wydając na wyspie 108 mln USD. W 1992 dochód narodowy na 1
mieszkańca wynosił 23 830 USD. Średnia stopa inflacji w latach 1980-1992: 27,7%.
Stolicą kraju jest Reykjavik. Został założony w
874r. przez Igólfara Árnasona. Reykjavik położony jest w południowo-zachodniej
części wyspy, nad zatoką Faxa. Prawa miejskie otrzymał w 1786, od 1840 jest siedzibą
parlamentu (Althing). Po uzyskaniu przez Islandię statusu niepodległego państwa
połączonego z Danią unią personalną (1918) stał się siedzibą rządu, a od 1944
stolica Republiki Islandii. W okolicach Reykjaviku znajdują się gorące źródła,
które są używane do ogrzewania mieszkań
Islandczycy i Polacy
Wbrew pozorom Islandczyków i Polaków trochę łączy.
-Każdy Islandczyk Polskę skojarzy sobie najpierw z PRINCE POLO. Jest ono jednym z
największych przysmaków. Islandczycy przyznają jednak, że wolą to stare, w
pomarszczonym opakowaniu. Islandczycy cenią również polską wódkę (zresztą
zamiłowanie do picia też łączy nasze narody).
-Polacy stanowią dużą grupę mniejszości narodowych w Islandii. Wśród 2600
cudzoziemców, którzy w ubiegłym roku otrzymali prawo stałego pobytu w Islandii, było
ponad 700 Polaków.
-Trwałe miejsce w kulturze Islandii zyskał jeden przybysz z Polski - to Bohdan Wodiczko,
który od końca lat 60' przez 15 lat kierował filharmonią w Rejkiaviku.
-w 1924 roku podpisano pierwszą polska-islandzką umowę handlową, 22 lata później
Polska i Islandia nawiązały stosunki dyplomatyczne.
-prężnie działają dwa towarzystwa - Towarzystwo Przyjaźni Polsko - Islandzkiej (w
Warszawie) oraz Towarzystwo Przyjaźni Islandzko - Polskiej (w Reykjaviku).
-w trzecią niedzielę miesiąca odprawiana jest w Reykjaviku, w kościele Marie Kirke,
polska msza.
-11 marca 1999 roku przybył do Polski prezydent Islandii Ólaf Ragnar Grimsson, przyznał
on, że "całe pokolenie Islandczyków wyrosło na dwóch rzeczach - amerykańskiej
coca-coli i polskim Prince Polo"...
A teraz trochę informacji na temat
przekonań, obyczajów i kultury Islandczyków. Zobaczcie jacy to zabawni i dziwni
ludzie...
Jak widzą siebie
Islandczycy żywią do siebie ogromny szacunek. Są synami Wikingów,
najwspanialszej ze starodawnych ras, znanej z siły, wytrwałości, pięknego wyglądu i
męskich wartości. Po cichu ignorują fakt, że Wikingowie słyną też z gwałtów i
plądrowania wsi. Jako dowód swojej przyrodzonej wyższości Islandczycy przypominają,
że Islandia jest pępkiem świata. Jeśli ktokolwiek ma co do tego wątpliwości, to
powinien zajrzeć do Sag Wikingów, najwspanialszych z wszelkich osiągnięć literatury.
Tam pogląd ów został wyrażony nieskończoną liczbę razy w długich i zawiłych
opowieściach o morderstwach i zemście.
Islandczycy mają się za kulturalnych i wyrafinowanych. Są dumni ze swego dziedzictwa
artystycznego i umiłowania niezależności. Te sprawy zawsze znajdują się w
przemówieniach pani Prezydent Vigdis Finnbogadóttir, której uwagi cytuje się jak
ewangelię i poprzedza czułymi słowami 'Jak mówi pani Prezydent Vigdis...'. Słów tych
używa się tak często, że stały się czymś w rodzaju zwrotu grzecznościowego.
Jak widzą innych
Można by pomyśleć, że dzięki wspólnym przodkom - Wikingom - Islandczycy
będą uważać innych Skandynawów za swych braci. Nic z tego.
Norwegów wyśmiewa się z ich zamiłowanie do przebywania na dworze. Ma to stanowić
dowód tego, o czym Islandczycy i tak już wiedzieli: że Norwegowie są tępi i mają
ciężki pomyślunek. Pytani o obrazy Muncha, muzykę Griega i książki Hamsuna,
powiedzą, że osoby te są zapewne potomkami islandzkich Wikingów, których porwał
rozszalały przypływ lub wiatr, gdy wracali na weekend do domu.
O Szwedach myślą, że są egotykami, mają fioła na punkcie seksu i zbyt często
oddają się poszukiwaniu rozkoszy.
Do Norwegów i Szwedów czują niechęć za to, że są narodami polarnymi. wprawdzie ze
swą nazwą i dzikim krajobrazem Islandia (Kraj Lodów) może sprawić wrażenie kraju
znajdującego się za Kręgiem Polarnym, ale udaje się tego dokonać tylko leżącej na
północ od Islandii wyspie Grimsey. A i to zaledwie na parę metrów. wobec czego
Islandczycy wyśmiewają krąg polarny i powiadają, że tylko jednej osobie w Islandii
może zależeć na przekroczeniu go. Osobą tą jest wikary na Grimsey. Po prostu: Krąg
Polarny przechodzi przez sam środek jego łóżka :)
Islandczyk w każdym calu
Pewien Islandczyk nosił tytuł Najsilniejszego Mężczyzny Świata, a dwie Islandki
zostały Miss Świata. Jak na ten mały kraj było zaskakująco wielu arcymistrzów
szachowych. Fakty te umacniają Islandczyków w przekonaniu, że są narodem ludzi
silnych, pięknych i inteligentnych. Do tych cech można by jeszcze dodać ponure
wejrzenie. Wystarczy spojrzeć na jakąkolwiek grupę Islandczyków lub jej zdjęcie, aby
dojść do przekonania, że właśnie biorą udział w pogrzebie lub egzekucji dokonywanej
na wspólnym przyjacielu.
Islandczyk jest wielkim indywidualistą, ale też nałogowym bywalcem klubów i członkiem
stowarzyszeń, które są tym lepsze, im bardziej rozrywkowe. Na początek spróbujcie
zajrzeć do klubu 'Ludzi Obrażonych przez Polityków'. Owa namiętność do klubów nie
jest jednak aż tak wielka, aby dotyczyć związków zawodowych. Dla Islandczyka takie
organizacje są zdecydowanie za poważne.
Islandczyk za granicą
Islandczyk przebywający za granicą zachowuje się w jeden z dwóch sposobów
(przechodząc od jednego do drugiego co godzinę), choć czasami łączy je oba naraz.
Bywa ambasadorem swego kraju (co jest całkiem prawdopodobne, jako że najpewniej jest on
jedynym Islandczykiem w okolicy) i sprząta swój pokój hotelowy jeszcze przed
przyjściem sprzątaczki, żeby broń Boże nie pomyślała, że Islandczycy to brudasy i
bałaganiarze. Ale może też być agresywny i wymagający, a nawet gburowaty.
Dowiadując się, że większość zagraniczników ani nie wie, gdzie leży Islandia, ani
ich to nic nie obchodzi, Islandczycy popadają w zdziwienie i zaniepokojenie. Kiedy
odwiedzicie ich w Islandii, pełni dumy ze swych talentów językowych ciągle będą
rozmawiali z wami po angielsku. Ale za granicą upierają się, żeby mówić po
islandzku. Dzięki temu, nie narażają się nikomu, mogą do woli ubliżać wszystkim.
Sagi
Wielkie sagi islandzkie powstały w XII, XIII i na początku XIV wieku i od tamtych
czasów przez stulecia stanowiły pożywkę dla kultury islandzkiej. Wielu ludzi zupełnie
poważnie pyta, czy bez Sag Islandia w ogóle byłaby Islandią. Są one tak potężną
opoką, że można by oprzeć na niej całą islandzką tożsamość narodową.
Islandczycy są bardzo dumni z tego, że to właśnie ich przodkowie z rodu Wikingów
stworzyli te dzieła, nie mające odpowiednika w Danii, Norwegii czy Szwecji. Mitem jest
jednak twierdzenie, jakoby współczesny Islandczyk potrafił czytać sagi w oryginale.
W efekcie ciągłego czytania i interpretowania Sag dzisiaj równie żywe, co w czasach,
kiedy je napisano. Codziennie w najlepszym czasie antenowym w radiu (od 18.00 do 18.30)
przez piętnaście minut czyta się Sagi, a następnie przez piętnaście minut dyskutuje
o problemach poruszonych w przedstawionym fragmencie.
Dla kultury narodowej sagi są tak ważne, że stanowią podstawę wielu współczesnych
dykteryjek. Jedna z najlepszych mówi o pewnym postrzelonym taksówkarzu, którego podczas
świątecznego wieczoru zatrzymało czterech studentów. Świadom faktu, że miał jedyną
taksówkę w promieniu wielu kilometrów, postanowił upewnić się, że studenci warci
są jego usługi. Powiedział, że zabierze ich tylko wtedy, gdy dokładnie zacytują
pierwszy wiersz Sagi Njala. Jeden ze studentów potrafił, więc taksówkarz odwiózł ich
z radością. Trudno wyobrazić sobie jakikolwiek inny europejski kraj, w którym
taksówkarz mógłby wymyślić taki egzamin. A studenci go zdać.
Elfy, trolle i krasnale
Chociaż dla osoby odwiedzającej Islandię może nie być to oczywiste, oprócz
Islandczyków wyspę zamieszkuje całe mnóstwo innych ludów. Żyją tam elfy, wielkości
mniej więcej przeciętnego człowieka. Lubią życie w ukryciu i mieszkają we wnętrzu
wzgórz. Są też trolle. Ale w przeciwieństwie do trolli norweskich nie są małe i
brzydkie. Nie mieszkają pod mostami i nie trzęsą się ze strachu przed capami. Trolle
islandzkie miewają od 3.5 do 4 metrów wzrostu i żyją w górach. Na Islandii żyją tez
krasnale, które jak przystało na krasnale są maleńkie i mieszkają wśród skał.
Miejsca zakwaterowania całej tej armii ukrytych ludów (znanych w języku islandzkim jako
smáfolk - mały ludek; dziwna nazwa jak na czterometrowe trolle) można
zauważyć bez trudu:są to szczególnie piękne skały, wzniesienia, góry.
Przejezdny, który sądzi, że wszystko to bzdura, nie docenia władzy, jaką nad
islandzkimi umysłami mają opowieści o ukrytych ludach. Główna droga z Reykjaviku do
Selfoss z nie wyjaśnionych powodów skręca za Hveragerđi w lewo przy kościele po
prawej. Zdaje się, że dzieje się tak po to, aby uniknąć wzgórza elfów. Nawet
dzisiaj ulice miast omijają wzgórza elfów i skały krasnali. Doświadczenie
przeszłości nauczyły Islandczyków, że próby budowania na siedzibach smáfolk nie
zdają się na nic. Buldożery zawiodą, młoty popękają. Nic nie zdoła zniszczyć
takiej siedziby. Więc lepiej ją okrążyć.
Opowieściami o małym ludku karmi się już najmłodszych. Świadczy to o tym, że stare
korzenie pogańskich Wikingów tkwią w islandzkiej glebie znacznie głębiej niż wielu
Islandczyków chciałoby przyznać. Prawie każda babcia opowiada taką mniej więcej
historyjkę: "Kiedyś na kilka dni zaginęła mi owieczka. I wtedy pewna elfówna
przyszła do mnie z przeprosinami, mówiąc, że potrzebowała owczego mleka dla swojego
chorego dzieciątka. Potem powiedziała mi, gdzie moją owieczkę mogę znaleźć."
Pewien Islandczyk mieszkający w Kanadzie dał ogłoszenie do ogólnokrajowej gazety
islandzkiej. Poszukiwał elfówny, która udałaby się z nim do Kanady, aby towarzyszyć
pewnemu elfowi, który niechcąco wyemigrował z grupą Islandczyków. Umierając z braku
miłości i przyjaźni, elf ten stawał się coraz większym utrapieniem. Chcąc wziąć
udział w żarcie, gazeta zamieściła ciąg dalszy. Ale ogłoszeniodawca wcale nie
żartował, co zapewne nie było żadną niespodzianką dla większości czytelników.
Jedzenie i picie
Islandczycy to kulinarni tradycjonaliści.
Ponieważ większość żywności muszą importować, przejęli zachodnie zwyczaje
kulinarne. Jak i w innych krajach, najczęściej na śniadanie są płatki i kawa. Starsi
Islandczycy wolą jedzenie bardziej tradycyjne. Na śniadanie jedzą súrmjólk,
coś w rodzaju kwaśnego mleka, które wygląda i smakuje jak rzadki jogurt. Może też
być Rist međ Osti, czyli gorący tost podawany z masłem, marmoladą i cienko
pokrojonym serem (do Islandii nie można importować serów!).
Zamiast obiadu zjada się kanapkę lub coś równie lekkiego. Na deser Prince Polo lub
tort marchwiowy.
Posiłek główny je się wieczorem, a ulubione dania to ryba i baranina. Wędzona
baranina (saltkjöt), która wisiała nad ogniem z owczego łajna jest tak bliska
prawdziwego zapachu wsi, jak to tylko możliwe. Podobno ognisko musi być z baraniego
łajna, aby zaostrzyć smak potrawy. Może to i prawda. Ale już na pewno prawdą jest,
że islandzka baranina, wędzona czy nie, jest wyśmienita.
Niezwykłe dania rybne, takie jak dorszowe lico, są delikatne i pełne aromatu. Bardzo
popularne są ryby suszone. W całej Islandii, a szczególnie na północy kraju,
wszelkiego rodzaju ryby wiszą na ramach do suszenia, jak pranie na sznurze. Pozostawia
się je tam tak długo, aż osiągają grubość papieru. Islandczycy uważają, że
wywieszone ryby są gotowe do jedzenia wtedy, gdy mewy kompletnie tracą nimi
zainteresowanie.
Chociaż liczba islandzkich dań jest ograniczona , istnieją tradycyjne specjały
Wikingów. Jeden z nich to jądra tryka marynowane w serwatce. Inne to np. zgniłe mięso
rekina mające za sobą kilkumiesięczne leżenie w ziemi oraz gotowany i prasowany barani
łeb.
Tradycyjnym napojem podawanym w islandzkich restauracjach jest kawa. Bywa różna - od
całkiem znośnej po śmiercionośnego szatana. Islandczycy chwalą ją sobie, ale
przejezdni, szczególnie ci o delikatniejszym podniebieniu, po dwóch filiżankach mogą
dostać drgawek. Wielu starszych Islandczyków nie słodzi kawy, ale pije ją trzymając sykurmoli
(kostkę cukru) w ustach. Do pewnego stopnia zwyczaj ten mógłby wyjaśnić ciszę
panującą w islandzkich kawiarniach. Chociaż młodzi przyjmują zachodni zwyczaj
słodzenia kawy, nazwa żyje własnym życiem w nazwie zespołu Sykurmolarnir
czyli The Sugarcubes.
Jeszcze do 1 marca 1989 roku piwo było trunkiem zakazanym, a i teraz jest dostępne tylko
po niebotycznych cenach w przybytkach stanowiących własność państwa. Wcześniejsza
wiara, że prohibicja ograniczy pijaństwo, przeczyła logice i doświadczeniu. Wraz z
innymi Wikingami żyjącymi w Norwegii i Szwecji Islandczycy już dawno znaleźli sposób
na długie i ciemne zimowe miesiące. Sposób jest prosty - upić się we wrześniu i nie
trzeźwieć aż do kwietnia.
Seks
Mówi się, że tam, gdzie wiele lat temu u wybrzeży Islandii cumowały obce trawlery,
dziś jest bardzo dużo ciemnowłosych i ciemnookich dzieci. Doszło do tego, że jeden ze
wschodnich fiordów nazwano eufeministycznie Kongiem. Dowodzi to, ze islandzka postawa
wobec seksu zawsze była zdecydowanie liberalna. Seks uważano za zajęcie rozrywkowe,
któremu należy się oddawać często, a nie za coś, przy czym należy gasić światło.
W tej sprawie właściwie nic się nie zmieniło.
Islandzki liberalizm w sprawach seksu oznacza, że Islandczyk nigdy nie zawraca sobie
głowy wymyślaniem sposobów podrywania dziewczyn. Proste 'Tak' lub 'Nie' wystarcza za
całą grę wstępną. Dzięki temu Islandki lubią zagranicznych samców, którzy pół
nocy spędzają na oswajaniu zdobyczy, a dopiero potem przystępują do głównego dania:)
Zakupy
Osobie, która odwiedza Islandię po raz pierwszy, można wybaczyć przekonanie, że
każda ekspedientka w kraju ma na imię Hilda. Zdaje się bowiem, że tak właśnie
wykrzykuje każdy Islanczyk w sklepie. W rzeczywistości krzyczy on herđu co
znaczy 'tutaj', albo 'ja następny'.
Robienie zakupów polega tu na wybraniu towaru, a następnie przepychaniu się na
początek kłębiącego się przy ladzie tłumu z nieprzerwanym okrzykiem herđu na
ustach. Dla Islandczyka pojęcie stania w kolejce, a co dopiero samej kolejki, jest nie do
ogarnięcia. W najgorszym wydaniu zjawisko to występuję w państwowych sklepach
monopolowych. Szczególnie w piątkowe wieczory.
Pierwsze sklepy samoobsługowe zbudowane w Islandii zaimportowały tradycyjne europejskie
kasy, z tą innowacją, że w celu powstrzymania kłótni barierki prowadzące do kas
robiło się nieco dłuższe. Teraz, po wielu latach, Islandczyk czeka w posępnej
kolejce. Ale jeśli tylko pojawi się
najdrobniejsza szansa prześlizgnięcia się do przodu, to macie jak w banku, że z niej
skorzysta!
W poranki w głównym parkingu podziemnym Reykjaviku odbywa się targ. Na straganach
sprzedaje się wszystko: od motorowerów po pralki, a najnowsze komputery, chociaż
uszkodzone, i używane kompakty idą najlepiej. Islandczycy kupą walą na targ, ale nie
tylko po to, żeby złapać okazję. Tu można uniknąć kolejek, można się tłoczyć i
wydzierać - można po prostu źle się zachowywać. Targ pozwala też pomacać oferowane
dobra, od czego, jak się wydaje, Islandczycy nie mogą się powstrzymać.
Sklepy czynne są od 10.00 rano. Osoby przyjeżdżające na Islandię w piątki
wieczorem myślą, że piątkowa noc nie kończy się przed 9.00 rano w sobotę. W
rzeczywistości jednak sklepy otwiera się o 10.00 codziennie.
Zwierzęta
Parę lat temu Islandczycy znaleźli się na pierwszych stronach gazet, ponieważ
zabronili trzymania psów w mieście. Ogłosili światu, że powodem zakazu jest bałagan
robiony w mieście przez psy i towarzyszące im robactwo. Ale prawdziwy powód był taki,
że władze Reykjaviku uznały, że posiadanie psów zbyt mocno zalatuje wiejską
przeszłością. Ogłoszono, że wyrafinowany mieszkaniec miasta nie potrzebuje psa
pasterskiego. Dziś posiadanie psa znowu jest dozwolone, lecz koszty rejestracji są tak
wyolbrzymione, aby każdy mógł odczuć, co o psach myślą urzędnicy.
Muzyka
Istnieją wybitni kompozytorzy islandzcy, tacy jak Jón Leifs I Arnie Björnsson, a ich
utwory wykonuje Orkiestra Narodowa. Fakt, że Islandia ma Orkiestrę Narodową jest godny
najwyższej uwagi. Nie tylko dlatego, że tak mały kraj stać na utrzymanie orkiestry,
ale przede wszystkim dlatego, że udało się skompletować skład.
W Islandii bardzo cenieni są polscy muzycy.
Z muzyki popularnej największe islandzkie gwiazdy to oczywiście Björk oraz Gus Gus.
Wbrew pozorom islandzkie rozgłośnie radiowe nie puszczają zbyt często muzyki tych
wykonawców.
Imiona i przydomki
Większość imion islandzkich pochodzi z Sag. Znajdziecie w nich Haralda z Zielonego
Przylądka i Borka o Siwej Brodzie ze Szpicem. Dzisiaj można się napić z Kamieniem,
synem Wilka (Stein Ulfsson), czy Orłem synem Niedźwiedzia (Einnar Björnsson).
Islandzycy są bardzo dumni, ponieważ są jedynym krajem Wikingów, w którym nadal
używa się przydomków, tj. imienia ojca jako nazwiska dziecka. Powoduje to dziwny układ
rodzinny, przy którym ojciec, matka, córka i syn naszą cztery różne nazwiska. Jeżeli
Petúr, syn Björna, ożeni się z Guđrun, córką Vilhjama, i ma dwoje dzieci, Marthę i
Einnara, to w europejskim hotelu zameldują się jako Petúr Björnsson, Guđrun
Vilhjamsdóttir, Martha Petúrsdóttir i Einnar Petúrsson. Donoszą o recepcjonistach
hotelowych zalewających się łzami :)
Używanie przydomków sprawia, że książka telefoniczna może się stać jedną z
najbardziej zawiłych książek. Aby się z tym problemem uporać spisy telefoniczne
wymieniają każdego zarówno według imienia, jak i według przydomka. Jest to jednak
rozwiązanie połowiczne, jako że liczba imion jest ograniczona, przez co zawsze sporo
ludzi nazywa się identycznie. Wydawałoby się, ze oczywistą sprawą byłoby podawanie
adresu przy imieniu, ale nie Islandczykom. Oni najpierw wymieniają zawód, a dopiero
później adres. Dopiero jakby po namyśle podają numer telefonu. Zresztą po
przebrnięciu przez te wszystkie informacje człowiek zazwyczaj i tak zapomina, po co w
ogóle chciał dzwonić.
Laureat nagrody Nobla, pisarz Halldor Laxness, jest jednym z nielicznych Islandczyków,
którzy przyjęli europejski zwyczaj posługiwania się nazwiskiem. U innych uznano by to
za afektację i potępiono. W tym wypadku było jednak do przyjęcia, ponieważ Laxness
jest geniuszem.
Język
Duńczyk, Rasmus Christian Rask, twierdził na początku XIX wieku, że nauczył się
islandzkiego po to, aby móc myśleć. Wspaniały to, a nawet wzruszający komplement.
Przepowiedział również, że w ciągu 100 lat islandzki umrze zabity przez duński,
język władców wyspy. Duński był językiem interesów i rządu. Był też językiem
snobów, używanym przez islandzką 'szlachtę'. Jak na ironię, niechęć Islandczyków
do pretensjonalności i niechęć prostych ludzi do klasy wyższej uratowały go przed
śmiercią.
Do listy obsesji można dodać więc jeszcze jedną:islandzki. Jest to język egzotyczny,
oparty na alfabecie o 33 literach, których część jest wyjątkowo malownicza i
kompletnie nie do wymówienia.
Islandczycy szczycą się swym językiem tak, jak swym krajem i zawzięcie chronią go
przed inwazją z zewnątrz. Zakładają komitety ochrony jezyka przed przyjmowaniem obcych
słów. Kiesy do Islandii zaimportuje się nowe pojęcie lub wynalazek, kompetentny
komitet postanawia znaleźć jego islandzkie określenie. W celu znalezienia nie
używanego słowa, które teraz można by zaprząć do pracy, przegląda się sagi. Żeby
uniknąć słowa 'telefon' wygrzebano simi, starożytne słowo oznaczające nić.
Z 'satelitą' problem był większy, ale utworzono geryitungl ze słów
'sztuczny' i 'księżyc'.
Na wieść, że ktoś uczy się ich języka, Islandczycy stają się aż kłopotliwie
szczęśliwi. W 1993 roku odkryto, że pewien gruziński prawnik samodzielnie nauczył
się islandzkiego. Nie znał ani jednego Islandczyka i zrobił to wyłącznie dla własnej
satysfakcji, a następnie przetłumaczył na swój język sporo islandzkiej
literatury.Islandczycy byli pod wrażeniem i nie posiadali z wdzięczności. Zaprosili go
wraz z żoną do Islandii i na koszt państwa jedli i pili z nimi przez dwa miesiące.
...więcej ciekawostek o Islandczykach
znajdziesz w książce 'Poradnik ksenofoba - Islandczycy' wydawnictwa Adamantan.
Na koniec mały słowniczek języka
islandzkiego. Klikając na hiperłącze możesz pobrać plik wave z poprawną wymową
islandzkiego lektora. Połamania języka!
podziękowania dla wydawnictwa Adamantan oraz dla Zbigniewa
Mołolepszego za pomoc w realizacji strony. |