| Björk - ognista kobieta z mroźnego kraju Ma niezwykły
głos i jest nieobliczalna. Mówi, co myśli i robi, co chce.
Pierwszą płyte nagrała dwadzieścia trzy lata temu
jako dwunastoletnie dziecko. Szesnaście lat później, mając na koncie całkiem sporo
nagranych już płyt, przewrotnie zatytułowała album 'Debut' (Debiut), bo uznała, że
tak naprawdę dopiero wtedy zaczęła robić to, na czym jej zależy. W tym roku została
doceniona jako aktorka na festiwalu w Cannes. Za rolę czeskiej robotnicy w filmie Larsa
von Triera otrzymała nagrodę za główną rolę kobiecą. Podczas gdy jurorzy i
publiczność wymieniali się zachwytami, Björk stwierdziła, że ten debiutancki występ
na ekranie jest zarazem jej ostatnim.
ENFANT TERRIBLE
Nazywa się Björk Gudmundsdóttir, ma trzydzieści pięć lat i pochodzi z Islandii. W
zasadzie nie miała dużego wyboru - musiała zostać muzykiem. Jej ojczym był
gitarzystą w rockowym zespole Pops, grającym muzykę inspirowaną twórczością Jimiego
Hendrixa i Erika Claptona. Kiedy miała trzy lata, wraz z rodzicami i dziesięcioma ich
przyjaciółmi zamieszkała w hipisowskiej komunie w Reykjaviku. A tam, jak wspomina,
muzykę było słychać dwadzieścia cztery godziny na dobę.
- To było szalone. Kiedy tylko ktoś się budził, zaraz sięgał po skręta, a potem
uruchamiał sprzęt grający. Zdarzało się, że do gramofonu ustawiała się kolejka.
Muzyka była wszechobecna, a ja znałam bodaj wszystkie ówczesne przeboje. Swojego
rodzaju azylem był dla mnie dom dziadków. Tam przesiadywałam całymi godzinami i, dla
odmiany, słuchałam jazzu.
Gdy miała pięć lat, dziadkowie wysłali ją do szkoły muzycznej, gdzie zaczęła się
uczyć gry na flecie i pianinie. W domu intensywnie ćwiczyła też grę na gitarze i
perkusji. Wierzyć należy, że Björk była dobrą uczennicą, ponieważ już sześć lat
później zaproponowano jej nagranie płyty z islandzkimi pieśniami ludowymi. W nagranym
w 1977 roku albumie, zatytułowanym zwyczajnie 'Björk', znalazła się też pierwsza
samodzielna kompozycja przyszłej gwiazdy - 'Johannes Kjavel', dedykowana znanemu w
Skandynawii malarzowi.
Kiedy mała Björk już trochę podrosła i wyedukowała się, postanowiła zostać
rewolucjonistką. Zbuntowała się przeciw wywodzącym się z hipisowskiej tradycji
rodzicom, zaczęła ubierać się w coraz bardziej wyzywające stroje, farbować włosy na
pomarańczowo i wpinac agrafiki w uszy. Pamiętajmy, że był koniec lat 70., czas
punkowej rewolty. To wtedy w niedalekiej Anglii szczyt popularności osiągały zespoły w
rodzaju Sex Pistols, The Clash czy Buzzcocks. To one w ciągu kilku lat ośmieszyły, a
zaraz potem zdominowały europejski show-biznes. Za nimi poszła znudzona glam rockiem
młodzież. Nie trzeba było długo czekać, by nihilistyczno-anarchistyczne punkowe
ideały, wyrażone hasłem 'No Future', dotarły do krainy gejzerów. Od dziecka
nadzwyczaj aktywna panna Gudmundsdóttir musiała być, rzecz jasna, w punkowej
awangardzie Reykjaviku. Jeden po drugim zaczęła zakładać coraz głośniejsze, coraz
bardziej zbuntowane grupy. Dobrą dokumentacją tego okresu w jej życiu jest wydana w
1982 roku płyta jej ówczesnego zespołu Tappi Tikarras - 'Miranda' i dwa wydane w 1984
roku albumy formacji Kukl, kolejnego punkowego projektu Björk.
- Byliśmy wtedy prawdziwym enfant terrible islandzkiej muzyki. Krytycy nienawidzili nas i
stawiali za przykład 'złego smaku'. My przewrotnie nazwaliśmy naszą wytwórnię 'Bad
Taste' (czyli właśnie 'zły smak').
KOSTKI CUKRU
Międzynarodową karierę Björk Gudmundsdóttir rozpoczęła u schyłku lat 80.,kiedy to
weszła w skład powstałej na gruzach Kukl grupy The Sugarcubes.
-Wymyśliliśmy sobie, że założymy klazmerską kapelę, która będzie przygrywała
ludziom na weselach i prywatkach. Stosownie do tego uznaliśmy, że musimy ją nazwać
najgłupiej jak możemy. Sugarcubes (czyli: kostki cukru) wydało się nam idealne,
ponieważ brzmiało niemal tak idiotycznie jak np. Monkeys (czyli: małpy, nazwa bardzo
popularnego w Anglii lat 60. zespoły pop music). Słuchaliśmy wtedy dużo ABBY i Boney M
i mieliśmy wielką ochotę ponabijać się z tych wszystkich poważnych, napuszonych
zespołów, które wtedy królowały na listach przebojów. A najśmieszniejsze w tym
było to, że media zaczęły nas traktować ze śmiertelną powagą.
Zresztą nie tylko media. Zespół, który miał być jednym wielkim pastiszem, szybko
podpisał bardzo poważną umowę ze słynną angielską firmą fonograficzną 4AD, co
szybko przełożyło się na ogólnoeuropejską popularność. Björk uznana została za
wielką nadzieję światowej sceny pop. W roku 1993 nagrała wspomnianą już płytę
"Debut", która nawet jeśli nie była faktycznym debiutem, to na pewno była
przełomem w jej karierze. Album, na którym znalazły się takie piosenki jak
"Violently happy", "Venus as a boy" czy "Human behaviour",
rozszedł się w nakładzie 2,5 miliona egzemplarzy i uczynił z Björk najprawdziwszą
gwiazdę.
-Dla mnie to była chyba najważniejsza płyta. Kiedy ją nagrywałam, byłam jeszcze
dziewicą, w sensie muzycznym, rzecz jasna. Trochę po omacku szukałam własnej drogi.
Pomyślałam, że na tej płycie chciałabym opisać tydzień z życia zwykłego
człowieka. I tak zrobiłam. To są piosenki, które składają się na pewną całość.
Z podobnym założeniem powstała zresztą inna moja płyta - "Post".
Doskonałą ilustracją dla opisujących ludzką obyczajowość tekstów Björk są
niezwykłe, czsem wręcz bajkowe, wideoklipy do jej utworów (np. "Human
behaviour").
BOMBOWY CHŁOPAK
Obecnie, wraz z trzynastoletnim synem Sindri, mieszka w Londynie i ma dość ambiwalentny
stosunek zarówno do tego miasta, jak i kraju. Z jednej strony uwielbia artystyczną
atmosferę londyńskich ulic i klubów, z drugiej - nie do końca akceptuje angielski styl
bycia.
-Anglicy bardzo łatwo wpadają w zakłopotanie. Wszystko zaś, co nie jest dokładnie
takie jak oni, jest obce i dziwne. Ja nie jestem taka jak oni, więc patrzą na mnie jakby
miała mi zaraz wyrosnąć antenka na czole.
Chociaż przyznać trzeba, że Björk takie kosmiczne konotacje może wzbudzać nie tylko
u wyspiarzy. Wciąż szokuje niekonwencjonalnym ubraniem (patrz: nieziemska - dosłownie i
w przenośni - okładka płyty "Homogenic") i zachowaniem. Mówi, co myśli.
Robi, co chce. Potrafi zrezygnować z intratnego kontraktu, jeśli nie zapewnia jej
wystarczającej wolności twórczej. Niewiele sobie robi z tzw. wysoko postawionych osób,
które od czasu do czasu wyrażają życzenie jej poznania. Żyje zdecydowanie i
konsekwentnie na własną modłę.
Wiele emocji wzbudzały swego czasu jej romanse. O jej związku z gwiazdą brytyjskiej
sceny tanecznej - Goldiem, rozpisywała się cała prasa bulwarowa od Dover pa Edynburg.
Rozważano też jej domniemane (lub nie) związki z liderem Suede - Brettem Andrersonem,
który jakoby miał napisać piosenkę "Venus as a boy", Trickym czy nawet z
producentem "Debutu" Nellee Hooperem. Wszystko to tylko niepotwierdzone plotki,
bo panna Björk zdaje się bardzo pilnie strzec swojej prywatności. Czasami robi to z
wielką determinacją, nie przebierając w środkach i ukazując w całej okazałości
swój ognisty charakter. Cztery lata temu na przykład dotkliwie pobiła reporterkę
telewizyjną na lotnisku w Bongkoku, po tym, ja ta poprosiła ją o wywiad.
-Byłam okropnie zmęczona długim lotem z Europy, gdy ta kobieta dopadła mnie i
próbowała przeprowadzić wywiad na żywo dla milionów ludzi. Odmówiłam,
przepraszając najgrzeczniej jak potrafię. Ale ona nie dała za wygraną. Zaczęła mnie
obrażać, krzyczeć, że jestem zdufaną gwiazdką. Zignorowałam to. Nie wytrzymałam
dopiero wtedy, gdy naparła na mojego dziewięcioletniego wówczas syna i zapytała, czy
ciężko jest mieć zarozumiałą matkę, która nie chce udzielać wywiadów.
Po tej wymianie zdań drobna Islandka powaliła dziennikarkę na ziemię i przycisnęła
głową do posadzki.
-Pomyślałam wtedy: dotknęłaś mojego syna, już jesteś trupem - wspomina. - nie
jestem dumna z tego co zrobiłam, ale naprawdę ważne jest dla mnie oddzielenie życia
prywatnego od zawodowego.
Dzięki temu wydarzeniu Björk znów znalazła się na pierwszych stronach brukowych
gazet. Jakby tego było mało, parę dni później 21-letni pracownik kontroli
epidemiologicznej z Miami o nazwisku Lopez, a prywatnie fan Björk, w dowód miłości
wysłał jej nietypowy prezent - bombę chemiczną własnej roboty. Na szczęście policja
przechwyciła przesyłkę i zapobiegła tragedii. Niedługo potem światło dzienne
ujrzała nagrana przez Lopeza kaseta wideo. Na filmie zobaczyć można było szczegółowe
relacje z chałupniczej fabryki bomb, przeplatane wyrazami miłości skierowanymi do
piosenkarki. Zamiast happy endu psychopatyczny epidemiolog zafundował telewidzom krwawy
obrazek własnego samobójstwa: Lopez strzela sobie w głowę, w tle słyszym piosenkę
Björk - nomen omen - "I miss you" (tracę cię, tęsknię).
Aby odpocząć, Björk zdecydowała się na jakiś czas odizolować od otoczenia.
Wystąpiła do rządu Islandii z podaniem o sprzedaż małej wysepki o nazwie Ellidaey.
Zaoferowała bardzo atrakcyjną cenę, jednak nie udało jej się nabyć tego skrawka
ziemii drogą kupna. Po jednym z posiedzeń parlamentu w Reykjaviku premier Islandii David
Oddson, w uznaniu zasług dla promocji kraju, podarował artystce wyspę.
CZARNOOKA ZŁOŚNICA
W tym roku niespodziewanie otrzymała nagrodę za najlepszą rolę kobiecą festiwalu w
Cannes - rolę w filmie Larsa von Triera "Dancer In The Dark". Björk gra tu
Selmę, trzydziestoletnią czeską emigrantkę, która zbiera pieniądze na operację
syna, a przy tym marzy o dostanim, rozrywkowym życiu. Rajem na ziemi mają być dla niej
Stany Zjednoczone. Na miejscu okaże się, że tak naprawdę nie wszyscy i nie zawsze się
tam cieszą z życia. Film osiągnął duży sukces. Nie obyło się jednak bez przykrych
incydentów. Na konferencji prasowej po festiwalu Lars von Trier w dość nieprzyjemny
sposób opowiedział dziennikarzom o pracy z Islandką:
-Björk nie jest aktorką i to, niestety, było widać. To, co robi w filmie, było oparte
wyłącznie na uczuciach. I dało się we znaki zarówno jej, jak i całej ekipie.
Tajemnicą poliszynela jest, że podczas zdjęć wielokrotnie dochodziło do gwałtownych
kłótni między Björk a reżyserem i kilkoma innymi członkami ekipy. Podczas kręcenia
jednej z ostanich scen w kwietniu tego roku artystka wpadła w szał i porwała na
strzępy bluzkę, której nie chciała założyć. Po tym wydarzeniu na parę dni
przerwano pracę nad filmem. W ramch protestu przeciwko wypowiedziom duńskiego reżysera
panna Gudmundsdóttir nie pojawiła się na konferencji prasowej i szybko wyjechała do
domu. NIeco wcześniej mocno wzburzona oświadczyła wszem i wobec, że ma już dość von
Triera, kina i wszystkiego, co się z tym wiąże. Gdy minęły pierwsze emocje, zaczęła
opowiadać także o swojej roli.
-Sporo śpiewam w tym filmie i choćby dlatego czuję się w jakiś sposób związana z
bohaterką, którą tu gram. Ale mój śpiew to nie jedyny powód. Selma wyobraża sobie,
że jest nową Ginger Rogers. Ja też żyłam tego rodzaju marzeniami.
Tymczasem fani Björk-piosenkarki niecierpliwią się. Ostatni jak na razie jej album ukazał
się w 1997 r. Natomiast data wydania nowej płyty już kilkakrotnie była zmieniana. Być
może będzie to styczeń lub luty 2001 r., ale Björk jest nieobliczalna. Jeśli zechce,
spakuje parę rzeczy i wyjedzie na Islandię, Grenlandię czy Antarktydę. I tyle ją
będziemy widzieli. Bo, jak sama mówi, jest wolną kobietą, robi tylko to, na co ma
ochotę i nie uważa, że jest do czegokolwiek zobowiązana.
Maciej Wesołowski 'Cosmopolitan' nr 10(42)

|